Justin's POV
Stojąc oparty o boczną ściankę myślałem o swoim życiu. Zaciągając się nikotynowym dymem patrzyłem na dziewczyny kręcące się na ulicach. Ubrane w krótkie miniówki, ledwo zasłaniające tyłek. Lubiłem ten widok. No kurwa kto by nie lubił? Zaśmiałem się w duchu i zgasiłem resztę papierosa zadeptując go podeszwą. Ruszyłem prosto w tłum i wszedłem do dobrze mi znanego miejsca. Jak to mogę nazwać? Tak. Melina. Roiło się tu od nagich panienek, dilerów narkotyków i ich. El Casino. Moich ziomali. Podszedłem do nich i jak przystało przywitałem się ' po męsku '
- Dobra Bieber, która Twoja? - zaśmiał się Niall,. Spojrzałem na niego i odwróciłem wzrok. Zacząłem szukać wzrokiem jakieś ładnej dziewczynki, która przypadnie mi do gustu, lecz na żadną nie mogłem trafić. - Hmm? Czy dzisiaj, nie masz ochoty na ruchanko? - spojrzałem na chłopaka, a po kilku sekundach blondyn zwijał się na sofie trzymając się za krocze.
- Horan. Bieber zawsze ma ochotę - prychnąłem w jego stronę na co chłopaki zaczęli się śmiać. Wstałem z miejsca i podszedłem pod bar. Usiadłem wygodnie. - Ty Lalunia, jakiegoś mocnego drinka poproszę - machnąłem ręką i odwróciłem się na krześle patrząc na parkiet. Usłyszałem puknięcie i odwróciłem się. Przeze mną stała szklanka z niebieskim trunkiem. Chwyciłem ją w dłoń po czym wypiłem duszkiem. Dziewczyna dziwnie się na mnie patrzała. Nie powiem. Dobra i ładna dupa. Uśmiechnąłem się do niej. - Skarbie, jak Ci na imię? - zagryzłem dolną wargę.
- Naprawdę Cię to interesuje? - zaśmiałem się
- Jakby mnie nie interesowało, bym nie pytał, więc? - pokazałem jej szereg białych zębów. Dziewczyna zgarnęła kosmyk swoich blond włosów za ucho.
- Jestem Ann.. - nie zdążyła dokończyć, kiedy moja ' najlepsza przyjaciółeczka ' musiała wszystko przerwać .
- Justin, zostaw Anne w spokoju, jest nowa. Chcesz ruchać? Zobacz ile masz dziewczyn - Szatynka zaśmiała się. Kurwa jak ona mnie wkurwiała, to Wy pojęcia nie macie. Uśmiechnąłem się do blondynki, która właśnie wychodziła za lady.
- Meg, musisz mi zawsze wszystko psuć?! - warknąłem. Szatynka tylko zachichotała i postawiła mi mojego ulubionego drinka.
- Na mój koszt Bieber - zaśmiała się tym swoim chytrym uśmieszkiem, wyszła zza lady i podeszła do jakiegoś stoliku. Upiłem kilka łyków trunku i ruszyłem na parkiet. Podszedłem do rudowłosej piękności i zacząłem nią obracać. zawiesiła ręce na mojej szyi, a ja zacząłem dłońmi wodzić jej ciało. Nie zaprzeczała. Kurwa, podoba jej się. Wieczór? Zaliczam do udanych.
Rano obudziłem się z okrutnym bólem głowy. Zsunąłem z siebie kołdrę i dopiero teraz dostrzegłem leżącą obok mnie rudą dziewczynę. Kolejna zaliczona? Yep. Wstałem, wziąłem swoje ciuchy i ruszyłem do łazienki. Poranny prysznic jest najlepszy na wszystko. Brudne ciuchy wrzuciłem do kosza z bielizną i odkręciłem kurek z gorącą wodą. Relaksowałem się kąpielą przez dobre piętnaście minut. Zakręciłem wodę i okryłem swój pas zielonym ręcznikiem. Wyszedłem łazienki i ruszyłem do pokoju. Nikogo w nim nie zostałem. A gdzie moja laska?
- Spokojnie Juss, Roksana już poszła - w progu moich drzwi stała Megan, wysoka szatynka z niewalającym uśmiechem. Podeszła do mnie i powiesiła ręce na mojej szyi po czym spojrzała w moje oczy - Nie ma za co - zaśmiała się i wyszła z pokoju. Nie wiem dlaczego, ale na widok jej nóg, mój przyjaciel stawał na baczność.
- Meg! Możesz ubrać spodnie, spodenki lub coś innego a na paradować w bieliźnie?! - krzyknąłem przez pokój.
- Nie! Bo wiem, że się napalasz - usłyszałem jej śmiech. Sam zaśmiałem się.
Megan's POV
Uwielbiam robić sobie z Justina żarty. Wiem, że podobają się Justinowi moje nogi. Zawsze jak pijany wraca do domu, od razu przystawia się do mnie. Jest w tedy taki słodki, ale niestety nie w moim stylu. Justina poznałam pięć lat temu, czyli jak miałam czternaście. Mieszkaliśmy po sąsiedzku. Pamiętam, że zawsze ja go broniłam, bo Bieber bał się słowem odezwać. Teraz? Nie wiem co robi, niby mały handel narkotykami, chodź wierzyć mi się nie chce.
____
rozdział krótki wiem, ale chciałam zobaczyć, czy ktoś bd to czytał. (:
